11 czerwca lokalni dziennikarze spotkali się z nim w siedzibie Polsko‑Amerykańskiej Fundacji Wolności w Warszawie. Wydarzenie odbyło się w ramach programu „Media Forum. Rozwój Lokalny”, wspólnego przedsięwzięcia PAFW i Fundacji Media Forum.
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta – dziennikarza, działacza polskiej mniejszości na Białorusi i jednego z najbardziej rozpoznawalnych więźniów politycznych reżimu Łukaszenki – było jedną z najważniejszych wiadomości ostatnich miesięcy dla środowiska mediów.
Głos otwarcia
Spotkanie otworzył Jerzy Koźmiński, Prezes Polsko‑Amerykańskiej Fundacji Wolności, który z dużym wzruszeniem powitał Andrzeja Poczobuta i jego rodzinę. Podkreślił, że możliwość rozmowy z dziennikarzami lokalnymi – uczestnikami programu „Media Forum. Rozwój Lokalny” – jest dla wszystkich wyjątkowym momentem.
„Bardzo się cieszę, że możemy dziś spotkać się z człowiekiem, którego postawa od lat przypomina nam, czym naprawdę jest dziennikarstwo i dlaczego ten zawód ma sens. Dla dziennikarzy lokalnych, którzy każdego dnia są najbliżej ludzi i ich spraw, historia Andrzeja Poczobuta jest lekcją odwagi i uczciwości. Pokazuje, że prawda ma swoją wartość – ale ma też swoją cenę. To dla nas zaszczyt gościć Pana dzisiaj” – powiedział Maciej Starczewski, Prezes Fundacji Media Forum i współgospodarz spotkania.
Głos odwagi – Andrzej Poczobut w rozmowie z Katarzyną Sroczyńską
Andrzej Poczobut, skazany w 2023 roku przez białoruski sąd spędził osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za „rehabilitację nazizmu”, opowiedział m.in. o swojej drodze do dziennikarstwa. Jak mówił, to ojciec zaszczepił w nim potrzebę opowiadania historii: „Znaleźć temat, opisać temat i opowiedzieć o tym temacie – to było we mnie”. Jako prawnik z wykształcenia szybko zrozumiał, że w autorytarnej Białorusi ten zawód przestaje istnieć. Dziennikarstwo stało się dla niego przestrzenią wolności.
W rozmowie prowadzonej przez Katarzynę Sroczyńską z Fundacji Media Forum podkreślał, że od początku swojej pracy opierał się wyłącznie na faktach: „Nigdy nie korzystałem z wymyślania rzeczywistości. Zawsze opierałem się na faktach, a wnioski mogły się różnić”.
To właśnie te wnioski – a nie rzekome fałszerstwa – stały się podstawą dwóch spraw karnych, które przeciwko niemu prowadzono.
Wspominał również moment, który dla wielu stał się symbolem jego postawy: odmowę stanięcia twarzą do ściany podczas procesu. „Nie miałem żadnego uczucia, że zrobiłem coś złego. To im powinno być wstyd” – powiedział.
Dużo miejsca poświęcił sile słowa. Nawet w więzieniu robił notatki, a strażnicy powtarzali mu: „On później o tobie napisze” – „Przekonanie, że słowo ma znaczenie, nigdy mnie nie opuściło” – podkreślał.
Andrzej Poczobut mówił także o odpowiedzialności lidera Związku Polaków na Białorusi, o ludziach, którzy – często nie mając nic wspólnego z polityką – znaleźli się w centrum konfliktu z reżimem: „Ludzie nam uwierzyli i poszli w ten konflikt. A ja wiedziałem, że nie mogę ich zostawić”.
W części pytań od uczestników pojawiły się kwestie nadziei, odporności psychicznej i przyszłości białoruskich więźniów politycznych. Poczobut przyznał, że przetrwać pomogła mu świadomość historii i pamięć o ludziach, którzy przeżyli łagry: „To pokolenie, które zmierzyło się z dwoma totalitaryzmami, było dla mnie autorytetem”.
Głosy dziennikarzy lokalnych – o cenie i sile odwagi
" frameborder="0" allowfullscreen>
Siła, która płynie z tego spotkania
Spotkanie z Andrzejem Poczobutem było dla dziennikarzy lokalnych nie tylko okazją do rozmowy z człowiekiem, który zapłacił najwyższą cenę za wierność faktom, ale też lekcją o sile słowa, odpowiedzialności i odwadze. Jego historia – od działalności w Związku Polaków na Białorusi, przez lata represji, po powrót do Polski – stała się żywym przypomnieniem, że wolność słowa nigdy nie jest dana raz na zawsze.






























